wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział 5

Całą noc nie mogłam spać .Wstałam , zjadłam na śniadanie kilka krakersów i poszłam szybko zrobić makijaż . Nagle usłyszałam dźwięk silnika  . Wyjrzałam szybko przez okno - mojego motoru już nie było.Wybiegłam w klapkach z domu nie oglądając się nawet czy zamknęłam drzwi . Zaczęłam biec w stronę jakiś kolesi prowadzących moją własność. Na darmo . Odjechali w drugą stronę zanim zdążyłam przebiec do końca ulicy . Z tego wszystkiego zapomniałam schować motor do garażu . Stał zaraz przed domem i od ulicy oddzielała go tylko brama . Nie dziwię się,że udało im się go ukraść. Gdybym chociaż  zamknęła furtkę na dwa zamki tam jak robi to mama .Pięknie-podsumowałam , nie mam motoru , nie mam podwózki do szkoły , spóźnię się na próbę i Sophie i Kevin będą na mnie źli ...Usiadłam na chodach przed domem , nie wiedziałam co mam robić. Byłam w kropce . Autobus już dawno odjechał , mama w pracy , a do szkoły pół godziny drogi.Postanowiłam,że pójdę piechotą . Może i spóźnię się na próbę ale przynajmniej do szkoły zdążę . Usłyszałam znowu ten dźwięk , ten sami jaki słyszałam kiedy kradli mój motor . Odwróciłam się , nie byłam pewna ale to chyba jechali ci kolesie . Byli na sąsiedniej ulicy a ja musiałam szybko coś wymyślić i odzyskać moją własność . Zobaczyłam ,że po drugiej stronie ulicy idzie Austin. Tylko dla czego idzie a nie jedzie ..? W sumie teraz mnie to nie obchodziło , musiałam poprosić go o pomoc zanim będzie za późno .
-Austin !- krzyknęłam
Zaraz zauważył mnie i zaczął biec w moją stronę .
-Ukradli mój motor!
-Kto?
-Nie wiem nie znam ich , tam jadą - wskazałam palcem w stronę zbliżającego się motoru .
-Odejdź
-Ale.. mój motor ..?!
-Odejdź -powtórzył
Odsunęłam się kilka metrów do tyłu . Kiedy motor był blisko Austin wszedł an drogę i stanął na środku.Oni zatrzymali się natychmiast .Bałam się,że zaraz ktoś tu trafi do szpitala i z pewnością nie oni.Kevin popatrzył przez chwilę w moją stronę.
-Ej , ty masz coś co nie należy do ciebie - zaczął pewnie Austin
-Chcesz w pysk -zapytał ten mocniej zbudowany chłopak
-Najpierw oddaj co zabrałeś a potem pogadamy.
-Chyba żartujesz..
-Nie , przeciwnie 
-A co będziemy z tego mieli ? - zapytał ten chudszy
-Maksymalnie 50$ euro -odpowiedział Austin
-Żartujesz , mam ci oddać motor za 50$ hahahaha?
-Chyba,że wolisz za darmo?
-Sprytny jesteś , może dogadamy się za 150$?
-Za 100$ -powiedział stanowczym głosem Austin
-Stoi , ale tylko spróbuj wyśpiewać coś policji to tak łatwo się nas nie pozbędziesz.
Austin podszedł do mnie i powiedział jaki ma plan . Kiedy spojrzy na mnie mam odpalić motor i szybko odjechać a on przypilnuje żeby tamci mnie nie dogonili.
-tylko bez sztuczek panowie , wy zsiadacie z motoru , robicie 10 kroków do przodu bierzecie kasę i spadacie , żebym was więcej nie widział , rozumiemy się?
-tak , tylko to samo dotyczy siebie cwaniaczku -powiedzieli jakby jednocześnie.
Kiedy zeszli z motoru Austin dał mi znak , ja szybko wsiadłam i odjechałam . Austin uciekł . Widziałam,że jeszcze go gonili ale kiedy widzieli że już nie mają szans zrezygnowali.Spotkaliśmy się pod szkołą . 
-Dzięki , gdyby nie ty nie odzyskałabym motoru.
-Drobiazg 
-Bardzo mi pomogłeś,nie musiałeś tego robić.
-Należało ci się , to były takie przeprosiny za to,że cię unikałem.
-Przyjmuję -odpowiedziałam
-Może do ciebie wpadnę jeszcze dzisiaj ale tym razem niczego nie obiecuję .
-Jasne , do zobaczenia - powiedziałam i pocałowałam go w policzek .
-a to za co?
-za przysługę -odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
Musiałam iść na próbę . Znowu byłam spóźniona . Wbiegłam do szatni i zaczęłam się przebierać . 
-Czekałem na ciebie - powiedział Kevin ,który niespodziewanie wszedł do szatni akurat kiedy miałam na sobie tylko majtki i stanik.
-Miałam problem...z motorem.-odpowiedziałam i natychmiast zasłoniłam się sukienką .
-Rozumiem -skomentował - a tak w ogóle ładny stanik - dodał i uśmiechnął się do mnie .
-Bardzo śmieszne 
-Jest piętnaście po a miałaś być na wpół do -powiedział
-Tak , wiem ale ukradli mi motor , musiałam iść kawałek piechotą , autobus mi uciekł ...
-Nie musisz mi się tłumaczyć-powiedział i pocałował mnie w policzek .
-A to za co? -spytałam 
-Za to że przyszłaś .

Próba przebiegała całkiem sprawnie , nadszedł czas na scenę w której nasi bohaterowie się całują . Byliśmy chyba oboje trochę skrępowani ale musieliśmy to zrobić bo inaczej jeszcze wywalili by nas z tej sztuki.
Nick objął mnie w talii , przycisnął mocno do siebie , odgarnął moje włosy i wreszcie nasze usta się spotkały .
-Podobało się?-zapytał i znów spojrzał na mnie
-Nie narzekam-odpowiedziałam


Wracając do domu przypomniałam sobie ,że Austin miał dzisiaj do mnie wpaść  .Nie wiedziałam czy powiedzieć mu o tym, że będę grała w tym przedstawieniu a tym bardziej nie wiedziałam czy powiedzieć mu że będę grała w tym przedstawieniu z Kevinem .Doszłam do wniosku ,że jeżeli on będzie ze mną szczery i nadejdzie wreszcie chwila w której powie mi o sobie coś więcej tak jak to mówią sobie przyjaciele to i ja powiem mu o przedstawieniu .Wszystko zależało więc od niego i jego podejścia do tej sprawy.Czy woli żebyśmy byli tylko znajomymi czy może wreszcie przyjaciółmi tak jak dzisiaj kiedy bardzo potrzebowałam jego pomocy ...?

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 4

Zadzwonił dzwonek do drzwi . Zbiegłam szybko na dół żeby otworzyć drzwi zanim zrobi to moja mama . To był Kevin .
-Obiecałem i jestem -powiedział i roześmiał się.
-Widzę- odpowiedziałam
-Mogę wejść do środka?
Wyszłam na kompletną idiotkę bo nawet nie pozwoliłam mu przekroczyć progu jakbym coś przed nim ukrywała . 
-Jasne , wchodź -powiedziałam tak jakbym niczego nie zauważyła.
-Ładnie tu masz.
-Dzięki , to dopiero nowy dom , trzeba tu jeszcze dużo pozmieniać.
-Jak dla mnie jest okej .
-Chodźmy do mojego pokoju -zaproponowałam
W tym samym momencie chwycił mnie za rękę .
Kiedy weszliśmy na górę i wskazałam mu swój pokój wszedł do środka i stanął jak kołek . Popatrzył się na mnie z tym swoim uśmiechem jakby chciał żebym zaproponowała jakąś rozrywkę . Zauważyłam,że patrzył się w stronę mojej poduszki .
-To prezent od taty na walentynki .
-Ładna , podoba mi się napis .-odpowiedział
-Love is something I need  so I need YOU.-przeczytałam
Kilka sekund później rzuciłam poduszkę w jego stronę .Przez przypadek nie trafiłam i wycelowałam w jego głowę.
-Chcesz mnie zabić?-zapytał i zaczął się śmiać.
-Nie myślałam jeszcze o tym ale dzięki za pomysł .
Kevin odrzucił poduszkę w moją stronę i wtedy zaczęliśmy nią rzucać między sobą . Można powiedzieć ,że to  była ,,bitwa na poduszkę '' . Świetnie się bawiłam . Tak jakbym znowu miała 10 lat . 
-Dziękuję - powiedział
-Za co?
-Że jestem teraz tu z tobą .
-Nie ma za co , ja też.
-Za co?
-Za to samo co ty .-odopowiedziałam i pokazałam mu język
Znowu wybuchliśmy śmiechem . W pewnym momencie Kevin złapał mnie za rękę ale szybko puścił 
-muszę iść , mam jutro rano ważny trening .
-szkoda , ale skoro musisz-odpowiedziałam
-do jutra 

Kiedy Kevin wychodził zdałam sobie sprawę ,że muszę mu pokazać jeszcze coć ważnego . 
-poczekaj -zawołałam
Spojrzał w moim kierunku .
-Chodź ze mną 
Zaprowadziłam go do garażu . Miałam tam mnóstwo pudeł ale w kiedy przeglądałam ich zawartość w jednym z nich znalazłam piłkę mojego taty .  
-do koszykówki , pomyślałam , że może ci się przyda.
Podszedł bliżej i zobaczyłam błysk w jego oczach .
-chcesz mi ją dać? , serio mogę ją wziąć?
-pewnie jest twoja .-powiedziałam i podałam mu piłkę.
Już miał się iść ale odwrócił się i przytulił mnie . Poczułam jak biło jego serce , nie wiedziałam czy to dlatego, że sprawiłam mu przyjemność czy może coś do mnie czuje .
-jesteś super -dodał
-nie ma sprawy-odpowiedziałam 
Każdy poszedł w swoją stronę ale i tak już jutro mieliśmy się spotkać w szkole na próbie , a tego  nie mogłam się już doczekać...

Rozdział 3

Dzisiaj pojechałam do szkoły po raz pierwszy na motorze .Dostałam go na szesnaste urodziny od taty jeszcze przed wyjazdem . Okazało się , że nie tylko ja mam motor . Po drodze minął mnie Austin , przejechał obojętnie koło mnie jakby mnie nie zauważył . Dziwniejsze było to , że wyraźnie nie jechał do szkoły . Skręcił w zupełnie inna stronę .Kiedy dojechałam do szkoły czekała na mnie Sophie . Wydawało mi się , że czeka na mnie już od jakiegoś czasu .
-Cześć - zaczęłam
-Czy wiesz która jest godzina , miałaś być na wpół do ósmej !!?
-Próba do przesłuchań , przepraszam , zapomniałam .
-Chodź lepiej ze mną , wszyscy już pewnie czekają .
Wszyscy ? , zaniepokojona szłam za Sophie , która prowadziła mnie jakimiś ciemnymi korytarzami . Nawet nie miałam pojęcia jak dużo zakamarków ma nasze liceum. Nagle zatrzymałyśmy się i Sophie pokazała mi jakieś małe pomieszczenie 
-to jest nasza szatnia , przebierz się w kostium i przyjdź na salę .
-ale nie mam żadnego kostiumu , ani nie umiem swojej roli ...
-po to jest ta próba , poćwiczysz a co do kostiumu wisi w twojej szafce. Nie stresuj się , będzie dobrze , to tylko próba .
Zapaliłam światło i i zobaczyłam że w takim małym pomieszczeniu stoi chyba ze 30 szafek , na jednej z nich była przyklejona karteczka z moim imieniem . Wisiała tam piękna sukienka , cała się błyszczała , byłam w niebo wzięta .Zaczęłam zdejmować z siebie ubrania . Żakiet , bluzkę ..i nagle do szatni weszła jakaś dziewczyna . Miała długie blond włosy , miniówkę i bluzkę na ramiączkach . 
-Co ty sobie w ogóle  myślisz?!
-Coś się stało ? - zapytałam wystraszona 
-Oddawaj mi moją sukienkę , była strasznie droga a ty całą mi pomięłaś , co ja mam teraz zrobić?!
-Ale...nie rozumiem. Ta sukienka którą nazywasz ,, twoją sukienką'' wisiała w mojej szafce , zobacz.-odpowiedziałam wskazując placem szafkę z napisem ,, DANIELLE '' . 
-ale to przecież moja szafka ?!
-masz na imię Danielle?
-tak, myślałam , że wiesz .
Rozmowę przerwała Sophie która zaniepokojona przyszła do szatni zobaczyć dlaczego jeszcze nie dołączyłam do innych .
-Widzę , że jesteście obie . Poznałyście się już?
-Tak , niestety - odpowiedziała moja imienniczka z miną jakby ktoś właśnie uderzył ją w twarz . 
-Gdzie jest moja szafka ? - zapytałam 
-ta obok której stoisz , o co chodzi?
-Dlaczego w tej szafce była jej sukienka? - zapytałam kolejny raz Myślę , że Sophie zgadła po mojej minie , że coraz mniej zaczynam rozumieć.
-Macie wspólną szafkę . Jakiś problem?
-Nie - zapewniłam - ale w takim razie gdzie jest mój kostium.
Sophie zaczęła przeszukiwać wszystkie szafki aż w końcu z jednej z nich wyciągnęła krótką obcisłą sukienką . Wyglądała podobnie jak tamta tyle ,że była wyraźnie o kilka rozmiarów mniejsza . 
-To nie jest mój rozmiar -zaprzeczyłam oglądając ją .
-Mówiłaś że nosisz XM ? 
- tak , to prawda ale to mi nie wygląda na XM .
-załóż , zobaczysz będzie na tobie dobrze leżała . 
Zaczęłam wciskać swój gruby tyłek w tą sukienkę i o dziwo jakoś się udało . Kiedy zrobili mi jeszcze makijaż wyglądałam zupełnie jak nowa żona mojego taty . Gruba chodząca w za małych sukienkach z dużym dekoltem i sporym , wyzywającym makijażem . 
-Cholera , jaka ja jestem brzydka - stwierdziłam widząc się w lustrze .
Szłam powoli bo ledwo robiłam kroki na wysokich butach i doszłam przed salę . Kiedy otworzyłam drzwi zapaliły się światła i jakiś głos z widowni powiedział -Danielle Steward , proszę usiąść na wolnym miejscu . 
-Ledwo mogłam patrzeć do przodu po światła oślepiały mnie ale kiedy przyciemniały zobaczyłam , że oprócz mnie jest tu bardzo dużo osób . Widziałam ich ponad 40 . W pewnym momencie zauważyłam Kevina . Wyglądał na stremowanego . Siedział z głową schowaną za jakąś kartką . Nie trudno było się domyśleć , że był to scenariusz .Szłam w jego stronę podczas kiedy cała sala łącznie z panią dyrektor i Sophie gapiła się na mnie . Kevin chyba jako jedyny nie zauważył mojej obecności . 
-Mogę zobaczyć?-zapytałam wskazując scenariusz .
-Tak , jasne .-odpowiedział trochę oszołomiony .
-Usiadłam koło niego i zaczęłam czytać poszczególne role . Jak się dowiedziałam mieliśmy wystawiać ,, Sen nocy letnie ''Williama Szekspira . Miałam zagrać Helenę - postać zakochaną do szaleństwa w Demetriuszu . Zadałam sobie pytania , kto gra Demetriusza . Jak się nie trudno domyśleć miał go zagrać Kevin. Złośliwość losu jest mi znana od dziecka . Zawsze miałam pecha , tak też miało być tym razem.
-Przeznaczenie?-przerwał moje myśli Nick.
-Nie rozumiem?
-Będziemy razem grali .- wytłumaczył
-Tak , tak -potwierdziłam - jeżeli się dostaniemy-dodałam niepewnie
Przesłuchanie trwało prawie dwie godziny . Mieliśmy przeczytać nasze role w taki sposób żeby zachwycić jurorów. Byłam zestresowana i nie wiem czy wszystko wyszło tak jak należało .Kartka z nazwiskami osób które się dostały miała zawisnąć na tablicy ogłoszeń już jutro .

Następnego dnia kiedy przyjechałam do szkoły od razu podbiegłam do tablicy ogłoszeń.Uprzedził mnie Kevin który uśmiechnięty biegł w moją stronę .
-Dostaliśmy się ! - powiedział i uściskał mnie.
Poczułam ciepło jego ciała i jego energię i entuzjazm. 
-Naprawdę? - zapytałam , bo nie wierzyłam w to co usłyszałam.
-Tak , mamy przyjść jutro na próbę o tej samej porze . 
-To super , cieszę się , nie wiedziałam, że się dostanę .
-A ja w ciebie wierzyłem od początku .
-Serio? , ja sama w siebie nie wierzyłam - powiedziałam chcąc obrócić wszystko w jeden wielki żart . Czułam , że zbliżamy się do siebie coraz bardziej i nie chciałam żeby to wyszło nieprzyzwoicie . 
-Wpadnę dzisiaj do ciebie .
-Pewnie , wpadaj , tylko skąd wiesz gdzie mieszkam?
-Natalie mi powiedziała ,swoją drogą ładna okolica , tylko wieczorem jest tam trochę groźnie..
-Co masz na myśli? - zapytałam zaciekawiona 
-Może cię napaść jakiś zboczeniec -odpowiedział i zaraz potem zobaczyłam jego uśmiech na twarzy .
-To nie było śmieszne .-protestowałam 
-Przepraszam , wybaczysz mi? - zapytał szczerząc się do mnie jeszcze bardziej
-Myślę ,że tak - odpowiedziałam i też uśmiechnęłam się najładniej jak potrafiłam wiedząc , że ma dobre intencje .
-To do zobaczenia?-zapytał 
-Do zobaczenia- odpowiedziałam
Pierwszy raz spodobało mi się aktorstwo . Zawsze kojarzyło mi się z wymalowanymi aktorkami paplającymi swoje role ale teraz kojarzy mi się ze szczerym uśmiechem Kevina .
Kilka godzin potem leżałam na łóżku i czytałam ulubioną książkę ,, Szeptem '' . Nie mogłam skupić się na czytaniu bo nie mogła doczekać się spotkania z Kevinem . Może brzmi to dziwnie ale przez ten czas kiedy rozmawialiśmy wydawał się naprawdę w porządku . Mam nadzieję że to nie tylko dobre pierwsze wrażenie ...


sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 2 < Tajemnica>

Przyglądałam się mu na pierwszej lekcji , potem na drugiej , i na trzeciej  ...Ciałem był w klasie  ale duszą gdzieś w chmurach . Nie odezwał się do mnie ani razu , zachowywał się tak jakbym nie istniała .  Byłam tak bardzo ciekawa o czym myśli , że nie mogłam się skupić . Na przerwie rozmawiałam jeszcze z Natalie , okazało się , że dobrze się rozumiemy , można nawet powiedzieć , że się zaprzyjaźniłyśmy . Opowiedziała mi o sobie , o tej szkole i o samym Austinie . Dowiedziałam się , że w podstawówce byli razem ale zerwali bo Austin wyjechał do rodziców , nawet nie powiedział na ile , i gdzie . Kiedy wrócił oboje mieli już po 16 lat . On przepraszał i mówił,  że to wszystko nie zależało od niego , ale Natalie wiedziała swoje i nie chciała dać mu drugiej szansy.Historia tego chłopaka zaczęła mnie zaskakiwać coraz bardziej , nawet z nim nie rozmawiałam a dowiadywałam się coraz to więcej rzeczy na jego temat . 
Po lekcjach poszłam na boisko tak jak się umówiliśmy . Rozejrzałam się dookoła - nie było go , nie przyszedł , zwyczajnie mnie olał . Byłam zła na niego i na siebie . Dlaczego tak się nim interesuję?, może to zwykły cwaniak , któremu na niczym , ani na nikim nie zależy . Miałam dość , kiedy weszłam do domu rzuciłam plecak pod drzwi i zamknęłam się w pokoju i położyłam na łóżku . O mało co nie  zasnęłam ,  gdyby nie głos mamy 
- Danielle , przyjdź tu ,jakiś chłopak do ciebie . 
Przyszedł pomyślałam , nie zeszłabym gdyby nie to , że byłam tak bardzo ciekawa co powie , jak mi wyjaśni swoją nieobecność . 
- Cześć - zaczął 
- Mieliśmy rozmawiać gdzie indziej i kiedy indziej , spóźniłeś się . - od razu zaatakowałam go . 
-Dobrze wiesz , że to nie moja wina .
-Nie twoja? , a kogo?  Błagam cię , tylko nie wtykaj mi tej samej nudnej bajeczki co Natalie bo nie wierzę w ani jedno twoje słowo . Zaufałam ci a ty co? - wystawiłeś mnie , olałeś jak pierwszą lepszą.
-Skąd wiesz o mnie i o Natalie?
- Ja pierwsza zadałam ci pytanie , myślę , że to nie ja jestem ci winna wyjaśnienia tylko ty jesteś je winny mi . 
- Pracowałem , jestem kelnerem w takiej małej knajpce koło szkoły . Moi rodzice są daleko z stąd, a  ja mieszkam z siostrą . Musimy jakoś zarabiać . 
- Nie rozumiem , oni wam nie pomagają?
- Nie , przesyłają nam pieniądze co miesiąc ale to za mało . Teraz przed nami studia , muszę zbierać pieniądze.
- Nie mogłeś zadzwonić?
- Nie mam twojego numeru .
- Masz , nie kłam , dzwoniłeś do mnie wczoraj . 
- Ale nie z mojego telefonu .
-To z czyjego , znowu wszystko się komplikuje ...??
-Ze szkoły , dyrektorka dała mi twój numer bo powiedziałem , że chcę upewnić czy już dobrze się czujesz.
- Rozumiem , to tyle?
- Wydaje mi się , że tak . Co chcesz jeszcze wiedzieć?
- Nic , wydaje mi się że inni wiedzą o tobie więcej niż tym sam . 

Następnego dnia po tej rozmowie nie było go w szkole i następnego , i kolejnego , nie było go cały miesiąc ... Nikt nie miał pojęcia gdzie jest , co się z nim dzieje. Wiedziałam , że kiedy wróci przyjdzie i wyjaśni mi wszystko ale nie zależało mi na tym . Miałam dość Austina Caina , przestało mnie interesować jego życie . Jest tak jak mówił kiedyś mój tata . Nowi ludzie są nowi tylko przez kilka dni , potem znamy ich już na wylot . Wiedziałam o tym chłopaku już wystarczająco dużo , żeby stwierdzić , że nie jest wart mojej przyjaźni i mojego zaufania . 


Rozdział 1 < Austin >


Stałam w pustym pomieszczeniu,  który niedługo miał być już moim  nowym pokojem . Chciałam wyobrazić sobie , jak będzie wyglądało moje życie w Chicago,  ale nie potrafiła . Przerażała mnie  myśl,  że wszystko zaczyna się od nowa. To coś jakby urodzić się jeszcze raz i od nowa szukać przyjaźni , akceptacji ,zrozumienia . Po chwili usłyszałam jakiś hałas , wyjrzałam prze okno 
-mamo , przywieźli resztę rzeczy -oznajmiłam kierując wzrok w stronę salonu ,gdzie   mama usiłowała właśnie podłączyć do prądu telewizor . 
-nie lepiej by było zacząć od rozpakowania tych wszystkich pudeł , przecież mamy cały weekend,  żeby zająć się telewizorem .
-masz rację skarbie , przepraszam cię za to wszystko ,napijmy się kawy i bierzmy się za te pudła .
Weszłam do kuchni i zdałam sobie sprawę , że jest ona zupełnie pusta, nie ma lodówki , kuchenki , mikrofalówki , zmywarki , jest tylko kilka dużych pudeł w tym na jednym z nich jest napisane grubym,  czarnym mazakiem - EKSPRES DO KAWY . 
-zjemy obiad na mieście , a teraz chodź tutaj i pomóż mi.
Moja mama- Elizabeth była bardzo stanowcza , pewna siebie , wcześniej  pracowała w banku , a teraz nie chciała szukać pracy zbyt szybko . Zależało jej wyraźnie żeby pomóc mi zaklimatyzować się w nowym miejscu , chociaż sama jeszcze nie mogła się przyzwyczaić do życia w dużym mieście . 

Nadszedł pierwszy dzień w nowej szkole ,spóźniłam się na autobus i musiałam iść piechotą . Kiedy doszłam na miejsce zostało zaledwie kilka minut do dzwonka . Liceum z zewnątrz wyglądało dziwnie spokojnie , nikt nie biegał , nie krzyczał . Jak się potem okazało to były tylko pozory .Weszła do środka a wokół niej było mnóstwo ludzi , jedni grali w piłkę na holu , drudzy plotkowali , inni dopiero przyszli i szukali swoich sal . Kiedy szłam  w stronę pracowni chemicznej ( bo tam miała być jej pierwsza lekcja ) wpadł we mnie jakiś chłopak . Natychmiast upadłam  na podłogę i bezskutecznie próbowałam potem wstać . 
- Złamałaś nogę ? - zapytał nieznajomy .
- Tak , najwyraźniej -odpowiedziałam.
-Zaczekaj tu , pójdę po pielęgniarkę . 
Leżałam na podłodze , bezradna i widziałam jak wszyscy gapili się na mnie . 
-Może byś tak najpierw przeprosił - usłyszłam głos jakiejś dziewczyny , po chwili stała już koło mnie .
- Jestem Natalie Williams , a ty?
-Danielle Steward - odpowiedziałam - jestem tu nowa - dodałam .
-Przepraszam za Austina , nie patrzy gdzie chodzi , tu trzeba mieć oczy dookoła głowy . 
-Chodzi ci o tego chłopaka który we mnie wpadł? , nic nie szkodzi , przecież nie chciał tego zrobić..

Pielęgniarka powiedziała że noga nie jest złamana tylko skręciłam kostkę ale mimo to musiała zawiadomić moją mamę.Nie było mnie tego dnia więcej w szkole , od razu kiedy tylko przyjechała musiałam wracać do domu .Cały czas rozmyślałam kim był ten chłopak , zniknął szybko , nawet nie przeprosił ...Nagle zadzwonił telefon , odebrałam , to był on - Austin .
-Chciałem ci powiedzieć , że to było niechcący , nie chciałem w ciebie wpaść .
- Nie szkodzi , naprawdę .
-Możemy się spotkać juro po szkole , pogadać ..?- zapytał 
-Jasne -odpowiedziałam - w końcu jesteś mi coś winny za ten ,,wypadek''  . -dodałam na koniec żeby nie pomyślał sobie jeszcze , że mi się podoba . 
-Spotkamy się jutro na boisku za szkołą .
No nieźle - pomyślałam . ,, Chłopak zagadka '' - jutro okaże się jaki naprawdę jesteś Austin . 


piątek, 5 kwietnia 2013

Bohaterowie




Danielle Steward  - szesnastoletnia , nieśmiała  dziewczyna która przyjechała z małego miasteczka pod Paryżem do Chicago . Jej rodzice niedawno rozwiedli się i teraz razem z mamą zaczyna nowe życie w nowym mieście,  wśród zupełnie nowych ludzi . 












Natalie Williams  - Najlepsza przyjaciółka Danielle , pewna siebie , wygadana i ambitna nastolatka z wielkimi marzeniami i planami na przyszłość . 






Austin Caine - Były chłopak Natalie , jest jednym z najpopularniejszych chłopaków w liceum , gra w drużynie koszykarskiej . 


Sophie Brown - chodzi do klasy z Danielle i Natalie , szkolny kujon , jest bardzo ambitna i kreatywna , jej rodzice są właścicielami teatru , a ona chce zostać aktorką . 


Kevin Miller   -Zabawny , miły chłopak . Kapitan szkolnej drużyny koszykarskiej i jednocześnie wielki wróg Austina . Najpierw oboje byli najlepszymi przyjaciółmi do czasu aż Kevin został wybrany kapitanem . Konflikt pomiędzy nimi rośnie ale Kevin nie ma zamiaru zrezygnować z bycia liderem .


Oto główni bohaterowie mojego blooga . Danielle , Natalie , Austin , Sophie i Kevin oraz wielu innych będą wam towarzyszyli w kolejnych roździałach jeżeli tylko będziecie czytali ;) . Zapraszam na pierwszy roździał który ukaże się już jutro !