Stałam w pustym pomieszczeniu, który niedługo miał być już moim nowym pokojem . Chciałam wyobrazić sobie , jak będzie wyglądało moje życie w Chicago, ale nie potrafiła . Przerażała mnie myśl, że wszystko zaczyna się od nowa. To coś jakby urodzić się jeszcze raz i od nowa szukać przyjaźni , akceptacji ,zrozumienia . Po chwili usłyszałam jakiś hałas , wyjrzałam prze okno
-mamo , przywieźli resztę rzeczy -oznajmiłam kierując wzrok w stronę salonu ,gdzie mama usiłowała właśnie podłączyć do prądu telewizor .
-nie lepiej by było zacząć od rozpakowania tych wszystkich pudeł , przecież mamy cały weekend, żeby zająć się telewizorem .
-masz rację skarbie , przepraszam cię za to wszystko ,napijmy się kawy i bierzmy się za te pudła .
Weszłam do kuchni i zdałam sobie sprawę , że jest ona zupełnie pusta, nie ma lodówki , kuchenki , mikrofalówki , zmywarki , jest tylko kilka dużych pudeł w tym na jednym z nich jest napisane grubym, czarnym mazakiem - EKSPRES DO KAWY .
-zjemy obiad na mieście , a teraz chodź tutaj i pomóż mi.
Moja mama- Elizabeth była bardzo stanowcza , pewna siebie , wcześniej pracowała w banku , a teraz nie chciała szukać pracy zbyt szybko . Zależało jej wyraźnie żeby pomóc mi zaklimatyzować się w nowym miejscu , chociaż sama jeszcze nie mogła się przyzwyczaić do życia w dużym mieście .
Nadszedł pierwszy dzień w nowej szkole ,spóźniłam się na autobus i musiałam iść piechotą . Kiedy doszłam na miejsce zostało zaledwie kilka minut do dzwonka . Liceum z zewnątrz wyglądało dziwnie spokojnie , nikt nie biegał , nie krzyczał . Jak się potem okazało to były tylko pozory .Weszła do środka a wokół niej było mnóstwo ludzi , jedni grali w piłkę na holu , drudzy plotkowali , inni dopiero przyszli i szukali swoich sal . Kiedy szłam w stronę pracowni chemicznej ( bo tam miała być jej pierwsza lekcja ) wpadł we mnie jakiś chłopak . Natychmiast upadłam na podłogę i bezskutecznie próbowałam potem wstać .
- Złamałaś nogę ? - zapytał nieznajomy .
- Tak , najwyraźniej -odpowiedziałam.
-Zaczekaj tu , pójdę po pielęgniarkę .
Leżałam na podłodze , bezradna i widziałam jak wszyscy gapili się na mnie .
-Może byś tak najpierw przeprosił - usłyszłam głos jakiejś dziewczyny , po chwili stała już koło mnie .
- Jestem Natalie Williams , a ty?
-Danielle Steward - odpowiedziałam - jestem tu nowa - dodałam .
-Przepraszam za Austina , nie patrzy gdzie chodzi , tu trzeba mieć oczy dookoła głowy .
-Chodzi ci o tego chłopaka który we mnie wpadł? , nic nie szkodzi , przecież nie chciał tego zrobić..
Pielęgniarka powiedziała że noga nie jest złamana tylko skręciłam kostkę ale mimo to musiała zawiadomić moją mamę.Nie było mnie tego dnia więcej w szkole , od razu kiedy tylko przyjechała musiałam wracać do domu .Cały czas rozmyślałam kim był ten chłopak , zniknął szybko , nawet nie przeprosił ...Nagle zadzwonił telefon , odebrałam , to był on - Austin .
-Chciałem ci powiedzieć , że to było niechcący , nie chciałem w ciebie wpaść .
- Nie szkodzi , naprawdę .
-Możemy się spotkać juro po szkole , pogadać ..?- zapytał
-Jasne -odpowiedziałam - w końcu jesteś mi coś winny za ten ,,wypadek'' . -dodałam na koniec żeby nie pomyślał sobie jeszcze , że mi się podoba .
-Spotkamy się jutro na boisku za szkołą .
No nieźle - pomyślałam . ,, Chłopak zagadka '' - jutro okaże się jaki naprawdę jesteś Austin .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz